21 czerwca 2014

Niespodziewana wizyta

Myję ja sobie kible w pensjonaciku, gdy dziwne szczekanie Krecika odrywa mnie od roboty. Wyglądam, a tu 3-4 malutkie kaczuszki wskakują między szczeblami naszej furtki na podwórze. Dokładnie nie wiem ile, bo akcja była tak szybka, że zanim zrzuciłam gumowe rękawice i odcięłam drogę psom i kotom do kaczek, na podwórku zostały dwie. Zaczęło się zaganianie. Najpierw jedna próbowała przedostać się przez płot przy pensjonacikowej kuchni, ale tam czatował pies, który akurat się do nas przybłąkał. Skręciła więc i przez podwórze pognała za stodołę, przeskoczyła między szczeblami płotu i dalej ścieżką na plażę. Jedna wcześniej się wycofała z powrotem skąd przyszła i nie wiem co dalej zrobiła, ale ewidentnie kaczki chciały sobie przez nasze podwórko skrócić drogę do jeziora, jakimś cudem wiedziały gdzie szukać, mimo że na piechotę. Trzecią Robert przydybał w krzakach przy furtce, a poszukiwania czwartej nie powiodły się, więc albo zwiała niezauważona, albo kaczek było trzy plus matka. Złapana musiała oczywiście najpierw pozować:

a następnie została zaniesiona nad jezioro. Na naszej plaży tak się wyrywała do wody, że ledwo dałam radę zrobić zdjęcie.

W wodzie z prędkością błyskawicy odpłynęła i zanurkowała na długi czas.

Kawałek dalej nurkowała już ta, co na swoich nogach przybiegła. A potem Robert poszedł z lornetką i na własne oczy widział, jak dwie kaczki połączyły się z matką.

Powrót na stronę o rozbitkach

 
niespodziewana_wizyta.txt · ostatnio zmienione: 2014/06/22 13:39 przez ania