8 stycznia 2014

O krogulcu, którego pokarało

Poprzedniego dnia ten sam krogulec już o zmierzchu usiadł 2 metry od Roberta na bagażniku jego samochodu. Popatrzyli sobie głęboko w oczy ale zreflektowawszy się, że chyba coś tu nie gra, ptak odleciał. Następnego dnia znowu przyleciał na łowy do naszego karmnika. Ptaszki się rozpierzchły a on goniąc sikorkę zahaczył skrzydłem o kratę/okiennicę z okna przy kuchni. Łomot był straszny, Robert był pewny, że po krogulcu. Pobiegł sprawdzić w jakim delikwent jest stanie, pod drodze porywając aparat.

Krogulec siedział oszołomiony w wiacie,

ale gdy zainteresowała się nim Białka, przemieścił się pod stertę drewna.

Widząc, że podlatuje, mieliśmy nadzieję, że skrzydło nie jest złamane. Robert poszedł po rękawice i pudło, by ptak posiedział w cieple, zanim dojdzie do siebie, ale gdy podszedł do niego, krogulec podleciał już dużo sprawniej na olchy przy odpływie z jeziora. Znaczyło to, że po prostu był w szoku i pewnie obolały, ale że da sobie radę sam. Sądząc po wielkości, to raczej była samica.

Powrót do strony Karmnik na domenie "Ptaki"

 
o_krogulcu_ktorego_pokaralo.txt · ostatnio zmienione: 2014/01/12 15:12 przez ania