Zawady Oleckie

Te ptaki, które Robert trzyma w ręku, to niemoty, które wlatują na nasz ganek, uderzają głową w szybę i spadają na ławkę. Albo mają zderzenie czołowe z szybą okna od łazienki lub kuchni (dlatego teraz, aby ptaki nie rozbijały się, przymykamy kraty). Takie nieprzytomne Robert ogrzewa w dłoniach a czasem nawet wrzuca za koszulę, bo organizm ptaka bardzo szybko się ochładza, czego ten może nie przeżyć. To samo należy zrobić, gdy wyciągnie się go z paszczy kota. A czasem po prostu jakiś ptaszek nie może znaleźć wyjścia z ganku, pracowni lub nawet domu, chcąc wylecieć tłucze się o wewnętrzne szyby okien, więc łapany jest w siatkę na ryby. Zanim poleci w świat, delikwent musi pozować do zdjęcia:)

czarnogłówka

pełzacz

rudzik (niestety aparat wyostrzył nie to co trzeba)

muchołówka szara w garści Ani, a nie w fachowym chwycie Roberta:)

cierniówka, ale znowu aparat złapał ostrość nie tam gdzie trzeba:(

młoda pliszka

najprawdopodobniej pierwiosnek (Robert był tak zajęty ratowaniem go, że dokładnie nie oznaczył, ale po nogach sądząc to raczej nie piecuszek). Na szczęście na moich oczach ptaszek uderzył o szybę i natychmiast Robert wyciągnął go z barwinka pod kuchennym oknem i wrzucił za koszulę. Ptak długo nie mógł dojść do siebie. Kilka razy wracał za koszulę, bo nie chciał odlecieć. Ale w końcu zrobił kupę na dłoń Roberta i poleciał!:)

w listopadzie zaplątał się na naszym ganku strzyżyk

ale mimo nieobecności Roberta współpracował i dał się obfotografować

taki był zszokowany sytuacją, że nie wierzył w szczęście, że jest wolny

większe zdjęcia w albumie Lepszy wróbel w garści...

ten szczygiełek w sierpniu 2015 prawdopodobnie rozbił się o szybę w wiacie na górce, siedział wyziębnięty pod stodołą, więc trafił za koszulę. Miał szczęście że go Łatka z Buraskiem nie zjedli - uratowały go przed tym trzy goldeny będące wtedy w gościach;)

bogatka

a to inna bogatka, we wrześniu 2017, już po kwarantannie za koszulą, bo wyciągnięta Ptysiowi z pyska - był szybszy od Roberta, gdy rano wyszli z domu na ganek

Ten ptaszek nie wleciał na ganek ani nie rozbił się o szybę, tylko wbiegł na nasze podwórko i ukrył się pod krzakiem. Żeby go uchronić przed psami i kotami, został schwytany i zaprowadzony do jeziora:

to prawdopodobnie mała czernica, a więcej o tym wydarzeniu w niusie przyrodniczym Niespodziewana wizyta

Historia powtórzyła się w lipcu 2017 roku, tylko z kaczkami krzyżówkami

o czym więcej w niusie Powtórka z kaczkami

<< wstecz   << back   << zurück

kontakt

 
rozbitkowie.txt · ostatnio zmienione: 2017/09/22 23:57 przez ania